Wszystko co sobie wymarzę ….

Archive for the ‘Z drugiej ręki’ Category

Lusterko

Następny przedmiot z drugiej ręki. Jest dość ciężkie, zrobione z  masywnego materiału. Wymiary samego lusterka 18 cm na 18 cm bez rączki.  Lusterko ma swoją historię. Spodobało mi się, ale się zastanawiałam …. jak    zapragnęłam je  mieć  to już byłam prawie w domu i żałowałam, że go nie wzięłam. Za tydzień go już nie było. Za dwa tygodnie  opowiadałam koleżance jak przegapiłam fajną rzecz.  Ku mojemu zaskoczeniu  przechodząc koło pani, która miała swego czasu owe niekupione przeze mnie lusterko  na swoim wystawkowym straganie zobaczyłam zdziwiona, że ono leży sobie i czeka, aż po nie wyciągnę swoją rękę. Dlaczego go wtedy nie było ? Nie dociekałam – pewno się zawieruszyło…

I oczywiście moja własna modelka do testowania przydatności różnych dziwnych rzeczy, zrobionych lub przyniesionych przez jej właścicielkę. Mój kot jest bardzo duży, więc  głowa europejskiego kota w porównaniu z głową mojej kotki  to naprawdę maleństwo. Będzie się miało kocisko w czym przeglądać …

Reklamy

Skrzyneczka na przyprawy

Kolejny przedmiot z drugiej ręki, czyli znowu wyszperane na giełdowej  rupieciarni. Ciągle brakowało mi miejsca na wiele przypraw, które mam ukryte w kuchennej szufladzie. Zdaje się, że tym razem rozwiązałam i ten problem.

Drewniane serduszka

Drewniane serduszka to przedmiot z drugiej ręki. Kupiłam je na pchlim targu. Były czerwone, więc nie pasowały mi absolutnie do niczego. Kupując je już miałam wyobrażenie, że przemaluje je na biało, a w środek dam zielony materiał. Jeszcze czekam na wenę twórczą co umieścić za szybką, na pewno nie będą to fotografie, bo z nimi mam inne przyszłe plany, które już wkrótce pokażę.

Ręczna maszynka do szycia

Maszynka wielkości zszywacza do kartek z tą tylko różnicą, że owe ustrojstwo szyje jak maszyna do szycia bez udziału jakiegokolwiek zasilania. Wynalazłam to zupełnie nowe na wystawkach na lubińskiej giełdzie. Zainteresowałam się przypadkowo, gdy zauważyłam w opakowaniu szpulkę do maszyny. Sprzedawca sam nie wiedział do czego to jest, zapłaciłam 8 zł. Nie wiem po co kupiłam, bo przecież mam maszynę do szycia … po prostu chciałam mieć to dziwactwo i tyle. A może się kiedyś przyda ? Była frajda, cała rodzina testowała w domu jak to szyje. Skarb schowałam do swojego kuferka w mojej szufladzie na gorsze czasy, kto wie może kiedyś zabraknie prądu……bo przecież to właśnie „potrzeba” jest matką takich wynalazków.